Menu

Zwyczajne Niezwyczajne życie Kury Domowej

Teksty, które się tu pojawiają dotyczą codzienności dojrzałej kobiety, która dostosowuje się do nowego etapu w jej życiu.

Człowiek człowiekowi..., czyli "wielkie halo"

astrokawa

 15905445familydrawingmoneyhouseclothesandvideogamesymbolontheStockPhoto

 Czytam o tej ekonomii i czytam i jestem zaskoczona jak prosty jest świat opisany w jego prawidłach ekonomicznych. Podoba mi się! Taki ład, wszystko na swoim miejscu..., ale cały ten porządek bierze w łeb gdy idę do sklepu, czy już nawet oglądam tylko własnego maila czy włączam jakieś media. Potworna ilość reklamy, która wpływa na nasze potrzeby. Jak łatwo jest nas przekonać, że potrzebujemy mnóstwa rzeczy wie każdy z nas. A czego tak naprawdę potrzebujemy? Czego potrzebujemy do szczęścia? Bo szczęścia w czystej formie w sklepach nie ma, a przynajmniej ja go nie znalazłam. Według jednej z reklam "pieniądze trzeba mieć", ale powiedzenie mówi, że "pieniądze szczęścia nie dają" - ktoś poszedł dalej i dodał: "...dopiero zakupy". No i fakt! Zakupy dają ogromną  frajdę, ale w/g ekonomii odczuwanie satysfakcji wraz z kolejnym produktem maleje.... Tak już mamy. A jak jest z naszym poczuciem bezpieczeństwa? Kiedy je mamy i kiedy jest większe? Czy jak mamy kasę na koncie, czy jak zamieniamy ją na wszelkiego rodzaju dobra? Prawdopodobnie optymalny stan osiągamy, kiedy jest i jedno i drugie. I tak mi się wydaje, że zachłanność ludzka, cecha raczej piętnowana, jest zrozumiała. Inna sprawa, że u niektórych ludzi nie ma granic. Ale zrozumiała.... i pewnie każdy by tak chciał. Oj tak! 

   Od ekonomii do innych rozważań nie jest mi daleko i w kontekście spraw związanych z pieniędzmi widzę też krążących wokół nich ludzi. I w tych sytuacjach człowiek człowiekowi człowiekiem, a nie żadnym nie wilkiem. Nawet najbardziej władczy wilk się naje, odejdzie i zostawi dla innych, a apetyt człowieka nie ma końca.... 

   Idę pobiegać. To nic nie kosztuje. Chociaż buty tanie nie są.... Idę lepiej pobiegać zanim rozwiną mi się zwoje następnych myśli....

                                                                                                     :-)

P.S.  Zapomniałam! W sklepach są już bożonarodzeniowe słodycze.........................................................................!

canstockphoto_csp5152502

 

Idzie! Idzie jesień...

astrokawa

195511_kasztany_lupinki_liscie_rozmycie

   Rozpoczęcie roku szkolnego wlewa w moje serce spokój. Wraca rytm i  porządek. Dla mnie nie ma niczego gorszego niż takie wakacyjne rozbicie. Muszę się wtedy dobrze napracować żeby domowemu wakacyjnemu towarzystwu tak zorganizować  czas by nie włazili mi w oczy o drugiej po południu w pidżamach. Na szczęście dzieci rosną i w pewnej części same organizują sobie czas. Okazuje się, że małżonek jest pod tym względem bardziej wymagający niż dzieci:-)

   Cieszę się, że wakacje minęły. Chociaż ten czas.... On ucieka zbyt szybko. Im jestem starsza tym bardziej czas przyspiesza.... To taka niefizyczna właściwość czasu...

   W związku z tym, że zaczęłam szkołę zrobiłam pewną reorganizację mojego dnia. Do tej pory (stosowany od tygodnia), z bardzo dobrym skutkiem, posługiwałam się harmonogramem zadaniowym. Wiadomo - lista dziennych, tygodniowych, miesięcznych i rocznych zadań, poukładanych w optymalną kolejność i sukcesywna ich realizacja. A teraz wymyśliłam inaczej: Harmonogram godzinowy. Do zmiany sprowokowało mnie spostrzeżenie, że zbyt wiele czasu zaczęłam spędzać przy komputerze (można utonąć i zapomnieć o całym świecie) i nad książkami. Szczególnie komputer zaczął wchłaniać mój czas z wyjątkową zachłannością bo przy okazji poszukiwania informacji o interesujących mnie zagadnieniach skakałam po innych stronkach, których anonse wyświetlały mi się jako dodatki do różnych stron. I tak miałam pootwieranych tysiąc stronek i wszystko chciałam przeczytać.... STOP! Teraz robię listę zadań, które muszę wykonać w ciągu dnia i robię to wszystko z podziałem: godzina siedzenia (książka, komputer), godzina ruchu (sport, sprzątanie, zakupy, gotowanie itp.) Oczywiście pojęcie godziny jest dość elastyczne, ponieważ wiadomo, że jak wychodzę na zakupy to układa się różnie i mogę wrócić nieco później. Ale wtedy znów wskakuje godzinka siedzonka. Zauważyłam przy tym, że w tym rytmie moje ruchy przyspieszyły i "kocie ruchy" odeszły w siną dal. 

   Kończy się godzina siedzenia! Teraz czas na gimnastykę!

146959_mostek_las_kolorowe_drzewa_jesien

Historia kołem

astrokawa

DSC_0004_1

   Zdanie nie powinno rozpoczynać się od słowa "więc", ale dla tej historii wyjątkowo takie nawiązujące rozpoczęcie pasuje. Więc historia zatoczyła koło.  Zapisałam się do szkoły, która mieści się na przeciwko liceum, do którego chodziłam w młodości. Teraz się uśmiecham do tej myśli, ale kiedy przed chwilą szłam na zajęcia to miałam łzy w oczach bo poczułam się tak jak ćwierć wieku temu.... Nie jestem jakaś szczególnie sentymentalna, ale to mnie ruszyło.  I szarpnęło się moje serce ♥,  nie powiem... 

DSC_0004_11

Jeszcze lato.....

astrokawa

male_ciekawskie_surykatki

   Niby jest, ale ta poranna mgiełka, która ścIele się nisko nad trawą i unosi się cieniutkim filmem w powietrzu. ...Ona mówi,  przynajmniej do mnie☺. Słyszę dokładnie jej szept o jesieni. O szeleście sunących w powietrzu liści,  które umęczone letnim istnieniem marzą o położeniu się na łonie ziemi i upragnionym śnie.

   Taki jest mój poranek. A później. ... Dzień. Pobudzona tą wizją jesieni, po momencie delektowania się romantycznie zamazaną wizją poranka, rzuciłam się do porządkowania szafy! Przystepuję do tego z radością bo jesień jest moją ulubioną porą roku. Lubię w niej wszystko. Pożegnalne gorące dni, wydłużające się wieczory, pierwszy szron, przenikające na wskroś zimno połączone za słotą, szalone kolory i ten zapach. Zapach snu... I na to wszystko czekam z niecierpliwością jak te zwierzaki na obrazku ☺

   No to zabieram się za robotę ☺. Czekając jednocześnie ☺

male_ciekawskie_surykatki1

 

Do boju chłopaki!

astrokawa

20160115_152958   Do Łodzi zawitała zima ze wszystkimi swoimi atrybutami: obfitym opadami śniegu i mrozem. Wywołała zachwyt i niezłe zamieszanie.  Jedna trzecia miasta była pozbawiona prądu.  W godzinach szczytu w dwóch dzielnicach miasta nie działała sygnalizacja świetlna na ulicach. KOREK to mało powiedziane. Ale jest ślicznie.  To widok z mojego okna. Może to jest durne, żeby cieszyć się z odrobiny zamarzniętej wody, zimna i dyskomfortu. Ale dla estetyki mogę pogodzić się z odrobiną niewygodny. 

Jutro na 10.00 idę na siłownię.  Jeśli odnajdą auto w tym śniegu,  jeśli je odśnieżanie,  jeśli wyjadę z zasypanego parkingu. Nawet zastanawiam się, czy nie pojechać tramwajem.  Wygodna możliwość. Ale w sobotę i w taką pogodę to kto wie, czy nie będę czekała niewiemile na przyjazd tego środka komunikacji. Takie mam rozterki...

Dziś sprzątam.  Spokojnie dam radę testowi białej rękawiczki.  Ale choinki jeszcze nie rozebrałam.  I nic nie wskazuje na to, że ją rozbior ę bo się nie sypie, a dziewczyny postanowiły,  że dopóki igły nie oblecą  to będzie stała. 

Oglądam też sobie telewizję i właśnie mi się jeży na doniesienia o poczynaniach naszego obecnego rządu.  Dawno nie było tak słabego złotego.  Ale kto zaufa krajowi, gdzie można bez konsekwencji łamać prawo i robi to rząd?  A czy wobec tego, my obywatele, też możemy mówić,  że jakiś przepis nam się nie podoba i nie będziemy go respektować? I już! 

A jak to się stało,  że w obliczu bojkotu niemieckich towarów, rząd przeoczył,  że mamy niemieckiego trenera reprezentacji piłki ręcznej? Oglądam mecz bo może w pewnej chwili chłop zostanie pozbawiony posady. Do boju chłopaki!20160115_152955

© Zwyczajne Niezwyczajne życie Kury Domowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci