Menu

Zwyczajne Niezwyczajne życie Kury Domowej

Teksty, które się tu pojawiają dotyczą codzienności dojrzałej kobiety, która dostosowuje się do nowego etapu w jej życiu.

Do boju chłopaki!

astrokawa

20160115_152958   Do Łodzi zawitała zima ze wszystkimi swoimi atrybutami: obfitym opadami śniegu i mrozem. Wywołała zachwyt i niezłe zamieszanie.  Jedna trzecia miasta była pozbawiona prądu.  W godzinach szczytu w dwóch dzielnicach miasta nie działała sygnalizacja świetlna na ulicach. KOREK to mało powiedziane. Ale jest ślicznie.  To widok z mojego okna. Może to jest durne, żeby cieszyć się z odrobiny zamarzniętej wody, zimna i dyskomfortu. Ale dla estetyki mogę pogodzić się z odrobiną niewygodny. 

Jutro na 10.00 idę na siłownię.  Jeśli odnajdą auto w tym śniegu,  jeśli je odśnieżanie,  jeśli wyjadę z zasypanego parkingu. Nawet zastanawiam się, czy nie pojechać tramwajem.  Wygodna możliwość. Ale w sobotę i w taką pogodę to kto wie, czy nie będę czekała niewiemile na przyjazd tego środka komunikacji. Takie mam rozterki...

Dziś sprzątam.  Spokojnie dam radę testowi białej rękawiczki.  Ale choinki jeszcze nie rozebrałam.  I nic nie wskazuje na to, że ją rozbior ę bo się nie sypie, a dziewczyny postanowiły,  że dopóki igły nie oblecą  to będzie stała. 

Oglądam też sobie telewizję i właśnie mi się jeży na doniesienia o poczynaniach naszego obecnego rządu.  Dawno nie było tak słabego złotego.  Ale kto zaufa krajowi, gdzie można bez konsekwencji łamać prawo i robi to rząd?  A czy wobec tego, my obywatele, też możemy mówić,  że jakiś przepis nam się nie podoba i nie będziemy go respektować? I już! 

A jak to się stało,  że w obliczu bojkotu niemieckich towarów, rząd przeoczył,  że mamy niemieckiego trenera reprezentacji piłki ręcznej? Oglądam mecz bo może w pewnej chwili chłop zostanie pozbawiony posady. Do boju chłopaki!20160115_152955

Rozterki metafizyczne

astrokawa

tarot_card_10__the_wheel_of_fortune_by_rannsamad4ziaz9

13: ograny temat, samo zło i jest na co zwalić, jak coś się złego wydarzy. Ja pozwalam sobie "zwalić" na feralnego trzynastego własne gapiostwo w następstwie którego zgubiłam rękawiczkę. Trochę byłam zła,  trochę rozżalona.  Dość szybko jednak doszłam do wniosku, że najwyraźniej nadszedł czas na kupienie nowych, czarnych, skórzanych rękawiczek.  Faktycznie osierocona para była już nieco przechodzona i chociaż rękawiczek mam kilkanaście par to czarne zakładam najczęściej.  Odwaliłam wiec trening obwodowy (godzinka) i pół godzinki bieżni i udałam się na poszukiwanie rękawiczek. Piękne kupiłam i nie za drogo bo teraz wszystko przecenione. 27 złotych. Super. Pomyślałam też,  że może trzynastego powinno się grywać hazardowo.  Na przykład w lotto. Ale jak zaczęłam myśleć nad metafizyką tego zagadnienia to odpuściłam.  

Filozoficzne się zastanawiam, czy wygrywając, na przykład, główna wygraną w lotto, jesteśmy jakoś rozliczania przez los, czy ktotamwiekogo? Czy może to jest tak: zasługujemy swoim dotychczasowym życiem na wygraną i jesteśmy nią nagrodzeni. Czy też los obdarowując nas wygraną wystawia nas na próbę: dobrze się spiszemy,  zachowamy odpowiedzialnie wobec spadającej na nas forsy to będziemy się cieszyli długim szczęśliwym życiem,  a jeśli nie, to czekają na nas same kataklizmy, dzieci zachorują,  małżonek/ka odejdzie, a my popadniemy w alkoholizm lub coś jeszcze gorszego i zostaniemy w żałobie i tonąc w długach. Nie żebym cokolwiek wygrała.  Niestety. Nie znam też nikogo, kto by tego doświadczył. Ale co mi szkodzi pozastanawiać się.  A dlaczego niektórzy mają szczęście do wygranych,  a inni wcale (to mój przypadek). Czasem się zastanawiam, co ja bym zrobiła wygrywając jakąś fortunkę? Zgłupiałabym do szczętu,  czy popadłabym w ekstazę religijną? Kupa kasy, szczególnie spadająca z nieba, rozwiązuje masę problemów,  ale pewnie też stwarza mnóstwo innych. Ale ja jednak, naiwnie może, sądzę,  że więcej rozwiązuje.  Ale ciekawe jak to jest!???Fortuna_or_Fortune3

Każdy chce naszego dobra!!!

astrokawa

milosne_104

   Jak się ostatnio przekonuję, ludzka przyjaźń jest szalenie podatna na koniunkturę i manipulację. Nie wiem czy w takim przypadku można mówić o przyjaźni bo ta przecież powinna mieć zdolność opierania się wszelkim nawałnicom, być na dobre i na złe i stanowić ostoję w każdej sytuacji. Ale, w związku z dość skomplikowaną sytuacją w polskiej polityce, zewsząd słyszę, jak łatwo rozpadają się wieloletnie znajomości, czy właśnie przyjaźnie! Jak to możliwe, żeby bliscy sobie ludzie ulegali manipulacji ludzi, którzy kompletnie nie dbają o nasze dobro. I nie wskazuję tutaj na żadną stronę. Bo według mnie każda władza ma podobne właściwości. O wyborcę zabiega w przeddzień wyborów, po czym kompletnie go lekceważy. A my za każdym razem dajemy się na to nabierać. Dlaczego? Bo mamy nadzieję na to, że jednak coś się zmieni? Chyba tak. Ale najgorsze jest to, że odmienne zdanie innych osób potrafi ludzi doprowadzić do takiej furii, że nie są w stanie z sobą rozmawiać. Ja mam tylko jednego takiego agresora w moim otoczeniu. Jeszcze mnie nie wyrzucił ze znajomych, ale udziela mi nagan i poucza mnie w kwestiach poglądowych. Ale on zawsze miał tendencje do zwracania innym uwagi, że zachowują się nie tak. Najczęściej nie tak, jak on by chciał. Moja koleżanka przez te durne awantury straciła połowę swoich znajomych. Część z nich uznawała za przyjaciół. To jest rozczarowanie. Jak to możliwe, że taka paskudna rzecz jak polityka potrafi poróżnić ludzi do tego stopnia? I w imię czego? Dokładnie NICZEGO, bo z moich obserwacji wynika, że jakość życia przeciętnych ludzi nie poprawia się znacząco bez względu na to, kto chwilowo rządzi . Ale pogorszyć się może, bo o pogorszenie jest jakoś łatwiej niż o polepszenie.

Ale dlaczego to polityka, jak nic innego (no i forsa oczywiście) potrafi człowiekowi tak daleko oddalić się od godności? 

   Wszystko naszym kosztem. I jak się okazuje nie tylko materialnym. Jak mówi pewne hasło: Każdy chce naszego dobra. Nie pozwólmy go sobie odebrać!

9498

Obyczaje i pranie

astrokawa

tapetki_balony_024

 

   Ale mnie wkurza jak przychodzą na początku roku te rozwrzeszczane panienki na siłownię i nie zamykają za sobą drzwi do toalety i do szatni. Dlaczego? Nie spytałam. Drą się do siebie jakby były odzielone od siebie murem, Dlaczego?? Wchodzą na salę siłowni w buciorach prosto z dworu bo muszą o coś spytać trenera? Dlaczego??? Nie odkładają sprzętu na miejsce. Dlaczego???? Nic nie mówię bo to nie ja powinnam zwracać uwagę, ale zastanawiam się nad powodem tego zachowania. Takie zachowania są nagminne. Skąd się to bierze? Dobrze, że nie korzystają z łazienki po ćwiczeniach bo już widzę ten pozostawiony syf. Byłam kiedyś w łazience, w której urzędowały dziewczęta z jakiegoś konkursu miss. To była katastrofa! Ciekawi mnie jak tacy ludzie zachowują się we własnym domu? Czy matka z ojcem chodzą za nimi, zamykają drzwi i usłużnie sprzątają? I to darcie się do siebie.... Obłęd jakiś. Nie mówię, że starsze kobitki się tak nie zachowują, ale to są wyjątki. 

   Ale poza tym było świetnie. 

   Przeprosiłam się z proszkami do prania. Chyba przez dwa lata używałam kapsułek. Oprócz różnych płynów do prania. Kupowałam kapsułki bardzo dobrej firmy i co? Zauważyłam, szczególnie na ręcznikach i białych rzeczach, że nie są tak białe jak po praniu w proszkach. Kupiłam proszki i już po dwóch użyciach widzę zdecydowaną poprawę. Może lepsze jest naturalnym wrogiem dobrego, a może mi się tylko tak wydaje. Chwilowo pozostanę przy proszkach do głównego białego i kolorowego prania. 

tapety_new074

   

 

   

Dentysta

astrokawa

10881534_845607628822629_7339517849597567970_n

   Pada, sypie, prószy śnieg. Podobno ma nadciągnąć ocieplenie i odwilż, ale puki co jest ślicznie. I trochę niewygodnie bo trudno jeździć i chodzić, ale fajnie jest. We wszystkich prognozach pogody nigdy nie dostrzegam konsekwencji. Jak zbliżają się święta Bożego Narodzenia, to komentarze są w stylu: oj, niestety białych świąt nie będzie, nie ma nadziei na białe święta itp., jak jest po świętach i kawałek zimy się pojawił to od razu: walczymy z zimą!, niekorzystne warunki atmosferyczne itp. Przysłuchując się rozmowom o pogodzie rzadko słyszę zadowolenie. Zawsze coś jest nie tak jak być powinno. Dlatego unikam rozmów o pogodzie. Podchodzę do tego praktycznie i stawiam na odpowiednie ubranie. Nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ciuchy. Tylko klnę jak odśnieżam auto...:-)

   No właśnie! Odśnieżyłam i pojechałam do dentysty. Wynik: jeden ubytek. Ubytek załatany. Przede mną czyszczenie. Lubię dbać o zęby. Ale znam faceta, który tego nie robi. To znaczy teraz to już nie ma takiej potrzeby bo ich nie ma. Znamy się ćwierć wieku. Obrzydzenie i przerażenie po mnie biega jak się spotykamy. No, delikatnie mówiąc, egzota. Nie tylko w sprawach higieny. Ale wracając do kwestii zębów to mój znajomy twierdzi, że gdyby ludzie mieli czyścić zęby to by im wyrastały szczoteczki na palcach.... 

   A śnieżek sobie pada....

DSC_76361

© Zwyczajne Niezwyczajne życie Kury Domowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci